paździe.15

Historia mojej czupryny

dodano: 15 października 2013 przez hairmania


 Witajcie :) Miałam ( w sumie nadal mam) ciekawy pomysł na notkę ale ze względu na problemy techniczne ( mam przerwę w dostawie internetu ) nie jestem w stanie jej napisać :/

Gdy tylko internet wróci do mnie biorę się za nią ;)
 
Tymczasem przygotowałam Wam moją małą włosową historię. Nie inspirowałam się MWH Anwen, choć przyznam, że z ciekawością  czytam jej sobotnie wpisy w których to zawarte są MWH Włosomaniaczek. Trochę mi wstyd tego, że jestem tutaj z Wami od ponad roku a dodałam zaledwie dwa zdjęcia moich włosów...Przeglądając stare zdjęcia już wiem dlaczego tego nie robiłam. Włosy były miłe w dotyku, ich kondycja się polepszyła lecz wciąż wyglądały jak bida z nędzą. Na to też już znalazłam odpowiedź...
 
 
Moje 'Włosomaniactwo' zaczęło się od butelki oleju rycynowego i nafty kosmetycznej. Było to około 3 lata temu. Koniecznie chciałam zagęścić włosy i choć trochę poprawić kondycję. Prawie mi się udało...Czemu prawie? Gdy zauważyłam, że nic nie zrobię z poniszczonymi końcówkami postawowiłam je ściąć. A raczej moja siostra postanowiła a ja tylko przyznałam jej rację. Poleciało około 15 cm włosów i musze przyznać, że prezentowały się wtedy naprawdę dobrze. Zauważyłam, że się zagęściły i nie wyglądały już tak źle. 
 
 
 
Dla
 mnie to wciąż było mało i nadal wcierałam olejek rycynowy. Przyszedł wrzesień a więc i szkoła. Stres, mniej czasu na wszystko i włosy zaczęły wypadać. Nie było mowy o olejku rycynowym, bo wyciągałam po nim całe garści włosów. Efekt końcowy ? Przestałam o nie dbać i zrobiły się jeszcze rzadsze niż wcześniej. Zastój w pielęgnacji trwał około roku. Używałam wtedy szamponu Dove i odżywki Lorys.
Przyszedł w końcu czas na powrót do Włosomaniactwa. Prawdpodobnie były to wakacje 2012r. (nie jestem w stanie dokładnie określić miesiąca )  Trafiłam na najgorszy z możliwych moment... Był to szał na naturalną pielęgnację. Zero jakichkolwiek silikonów. Na blogach i Wizażu aż huczało od haseł ' silikony oblepiają włosy, żadne składniki odżywcze do nich nie docierają!' , 'każdy silikon wysusza!'. Oczywiście musiałam posłuchać 'mądrzejszych' koleżanek blogerek i rzuciłam się na wszystko, co by tylko nie było w tym silikonów.
Włosy były miłe w dotyku ale rzadko kiedy byłam z nich zadowolona. Wciąż były strasznie cienkie i plączące się. Gdy tylko wyszłam na zewnątrz miałam posklejane, poplątane i smętnie zwisające kosmyki. Pod koniec wakacji podcięłam kilka cm. i łudziłam się, że będą coraz piękniejsze. Nie były... Choć naprawdę się nimi zajmowałam NIE BYŁY. Końcówki mimo częstego podcinania samych rozdwojeń ciągle były poniszczone. Wmawiałam sobie, że z każdym miesiącem znajduję ich mniej ale wcale tak nie było... Rosły w miarę szybko ale z każdym miesiącem traciły na objętości szczególnie w dolnych partiach. Wycierały się o wszystko. O ile przy skórze głowy widziałam, że jest ich więcej i więcej to im niżej tym były coraz cieńsze. W najgorszym stanie były włosy okalające twarz. Wciąż suche, jakby wyszarpane. Wykręcały się w każdą stronę i wyglądały jakby były wypalone prostowaniem. A ja nigdy nie prostowałam sobie włosów...Wiele razy myślałam o tym by powrócić do silikonowego szamponu i zwykłej odżywki. Moje włosy wyglądały wtedy o wiele lepiej...Jeszcze wtedy nie byłam w stanie połączyć tego z odstawieniem silikonów.
Przez kilka miesięcy zbierałam się z zamówieniem porządnych masek do włosów. Raz nie miałam pieniędzy, drugi raz osoba z którą miałam zrobić zamówienie wycofywała się. Ale uparłam się i zamówiłam z kimś innym. Miesiąc wcześniej obcięłam kolejne 12cm moich 'nerwów'. Od razu odżyły. Zamówiłam kilka masek do włosów i jedwab. Z SILIKONAMI. Wiedziałam, że nie mam innego wyjścia jeśli chcę mieć w końcu ładne włosy. No i zaczęło się...
Porównam Wam pielęgnację sprzed zaledwie 3 miesięcy i aktualną.
Mycie:
wcześniej: szampon ziołowy
teraz: szampon ziołowy na skalp, na długość żel Facelle bez SLS (silny detergent )
 
Olejowanie:
wcześniej: olej z pestek winogron i olej lniany. Olejowałam na całą noc.
teraz: te same oleje ale nakładam je na 0,5- 2 godziny w połączeniu z maską do włosów
Maski:
wcześniej: tylko i wyłącznie maska z żółtka,oleju i jakiejś odżywki
teraz: to co wyżej, Kallos crema al latte, Scandic banana, Stapiz sleek line repeir, siemie lniane
 
Odżywki:
wcześniej:Garnier Awokado i masło karite, Alterra aloes i granat, Joanna len i rumianek b/s
teraz: tylko Joanna len i rumianek b/s
 
Płukanki:
wcześniej: z kawy i miodu (raz na jakiś czas )
teraz: z kawy, z siemienia lnianego  
Wcierki:
wcześniej: woda brzozowa, kozieradka (o której często zapominałam)
teraz:  regularnie kozieradka
 
Zabezpieczanie końcówek:
wcześniej: Bebeauty krem ochronny do rąk
teraz: jedwab CHI 
 
Podsumowując: 
Możecie dostrzec spore zmiany w mojej pielęgnacji. Odżywki zamieniłam na maski, które nakładam po KAŻDYM myciu zawsze w połaczeniu z olejem . Krem Bebeauty, który baaardzo słabo chronił moje końcówki ( albo i w ogóle ) zamieniłam na jedwab CHi, który okazał się rewelacyjny w zabezpieczaniu końcówek. 
Intensywnie odżywiam włosy i zabezpieczam je przed wycieraniem, niszczeniem. Do tego ciągle zagęszczam je kozieradką, która wpływa również na wzmocnienie nowo wyrastających włosków. 
Najbardziej krytyczny moment to ten przed cięciem...Masakra. Dla porównania dodaję połączenie tego zdjęcia z jednym z najbardziej aktualnych. Niestety te aktualniejsze jest bardziej zbliżone co możecie zauważyć po moich ramionach ale da się dostrzec, że niewiele brakuje, by odrosły do długości sprzed cięcia.
 
 
Jestem naprawdę zmotywowana :) Wiem, że przy mojej gęstości nie mogę sobie pozwolić na naprawdę długie włosy. Ale cały czas będę do tego dążyć ! Poza tym nie tylko długie włosy mogą być piękne, pamiętajcie o tym :)
Pamietajcie :
- wplątując się w Włosomaniactwo nie odrzucajcie na starcie silikonów. Jeśli Wam służą nie unikajcie ich. Jeśli spróbujecie pielegnacji bezsilikonowej i okaże się strzałem w dziesiątkę- czego chcieć wiecej :) 
- musicie same przekonać się, co jest dla Was dobre. Nie używajcie czegoś na siłę. Często robiłam tak, że używałam czegoś mimo, że mi nie służyło. Tylko dlatego, że ktoś kiedyś zobaczył po tym super efekty...
No i to by było na tylę :) Myślę, że każdy musi przejśc taką fazę 'ogłupienia' pod wpływem nadmiaru informacji. Najważniejsze jest to, by odnaleźć swoją drogę :) Ja niestety byłam ślepa przez blisko rok. Żałuję...ale mam nauczkę :)  PS. Czeka mnie teraz sporo podsumowań blogowych !:)
 

photo
Fotka porówawcza: po prawej- wrzesień Zdjęcie pochodzi z notki Historia mojej czupryny


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
puderniczkaM 15 października 2013 puderniczkaM napisała:

tak masz racje,zawsze trzeba znaleźć złoty środek,ja jestem na etapie pielęgnacji bez silikonów po hennie na włosach,zobaczymy co mi z tego wyjdzie:-)


zgłoś
mama100 19 października 2013 mama100 napisała:

jakie kosmetyki polecasz z silikonami ,chodzi mi o szampon i odżywkę


zgłoś
hairmania 27 października 2013 hairmania napisała:

Jeśli Twoim włosom taka pielęgnacja się spodoba i będzie wystarczalna to zazdroszczę :) jest teraz wiele kosmetyków bez silikonów :)


zgłoś
hairmania 27 października 2013 hairmania napisała:

PS.Niedługo wstawię notkę poświęconą najlepszym kosmetykom bez i z silkonami :)